Trochę dłużej zajęło mi pozbieranie wszystkich myśli w jedną całość. Teraz kolejne zadanie. Zacząć starać się je zrozumieć.
Mam już wyznaczoną datę badań. W zasadzie to konsultacje przed badaniami ale nie czuję się komforowo. Podczas rozmowy telefonicznej, rejestratorka prawie że nakrzyczała na mnie, po czym umówiła na wizytę. Nastrój mi padł i trzyma do tej pory. Boję się, jednak doszedłem do wniosku, że nie mam się co martwić. Co ma być to będzie. Życie zawsze może się skończyć każdego dnia.
Nawet kłamstwo mi nie wychodzi. Ludzie powoli widzą, że coś się zmieniło. Ja się zmieniłem i moje podejście do wszystkiego. Odczuwam strach. Wszystkie uczucia z nim związane. Nie jest łatwo być kimś „skażonym”.