new-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

Po nieoczekiwanym zaproszeniu na herbate przez A poszedlem na spotkanie. Zaczęło iskrzeć. W pewnej chwili nie wiedziałem którą myślę głową. Wzwody przeplatały sie z chwilową utratą kontaktu z rzeczywistością. Teraz emocje opadły. Nie tylko emocje. Wróciłem do domu w którym temperatura nie przekracza 10 stopni Celsjusza. Ot taki Sylwestrowy prezent. Dogrzewam pomieszczenie grzejnikiem. Zyskuje dodatkowe 8 stopni ciepła. To już coś. Naciągnę dwie kołdry, dwa koce i schowam się przed światem. Zasnąć nie zasnę bo fajerwerki. Choć jak narazie dzięki niebiosom jest cicho. Gdyby nie ten mróz w domu… Nowy Rok byłby idealny. Naprawdę wyjątkowy.
Aż sam się sobie dziwię, że jestem w dobrym nastroju. Jak mawiają polacy: byle do jutra.

Podróż minęła pomyślnie. Poznana A. okazała się istną oazą niespożytego optymizmu i energii do życia. Przez całą podróż ładowałem swoje akumulatory. Natchnięty nową wizją jutra dotarłem do celu podróży. Od razu odezwał się A. proponując jutro herbatę i rozmowę. Odparłem że z przyjemnością. Chwilami zastanawiam się jak człowiek może popełnić ba, planować samobójstwo kiedy wokół niego zaczyna pojawiać się tyle podnoszących na duchu ludzi. Co zaczynam się dołować to ktoś wyciąga rękę. Z drugiej jednak strony, czyż nie jest to dobry powód by się zabić?

WSTĘP

Brak komentarzy

Powinienem chyba zacząć tak: Nazywam się Adrian, mam 31 lat i mam HIV.
Jakież to nudne.

PASJA

Brak komentarzy

Święta mijają w przyjaznej atmosferze. Od wczoraj przychodzą sms – y z życzeniami. Poruszył mnie szczególnie jeden od A. Napisał, że domyśla się co mi jest i że tęskni za mną. Nie może się już doczekać mojej wizyty u niego. Zaskoczył mnie. Nawet nie przypuszczałem że tak podejdzie do sprawy. I znów po raz kolejny kiedy zaczynam układać sobie życie z dala od problemów sercowych związanych z drugą osobą pojawia się „TEN ktoś” kto wprawia moje serce w jego szybsze bicie. Chaotyczne łapanie myśli podbudowuje mnie w niesłychanie szybkim tempie. Z jednej czuję lekką euforię z drugiej, pewien ból pojawiający się w węzłach chłonnych. Staram się nie popadać w panikę. W końcu jest zima i przeziębienia się trafiają a spadek odporności organizmu jest rzeczą oczywistą. Mimo wszystko ogarnia mnie niepokój. Różne myśli kłębią mi się w głowie. Próbuję nawet uciekać w sen ale co z tego, skoro nie mogę zasnąć. O godzinie 20.00 oczy mi się zamykają a gdy kłade się spać, nie mogę zasnąć do 2 nad ranem.
Nawet wczoraj stwierdziłem, że przypomnę sobie wiadomości z czasów studiów. Zacząłem czytać 27 stronicowe wykłady. Połowę dzisiejszego dnia również spędziłem na ich czytaniu i analizowaniu. Nie mogłem wyjść z podziwu dla samego siebie wiedząc, iż nie musząc sie uczyć odnajduję w tym co robię wielką pasję.  Przeżywanie pasji bardziej mi jednak pasuje do innych świat niż Boże Narodzenie. Może jest to zatem jakiś znak, że jeszcze nie czas na mnie?

Prawie wszystko gotowe do wigilii. Ciasta upieczone. Potrawy przygotowane. Stół prawie zastawiony. I wszystko byłoby dobrze jednak, brakuje mi…

Nie wszystko dostaje się to, o czym się marzy. Święta Bożego Narodzenia powinny być czasem radosnym, wesołym tymczasem każde święta kojarzą mi się ze smutkiem i tęsknotą. Rozpamiętuję niczym we wszystkich świętych o tych co odeszli i jak miło mogłoby być, gdyby nadal byli tu obok mnie. Moje przywiązanie do tradycji jest bardzo silne jednak pragnienie ucieczki od tego co bolesne jeszcze większe. Zastawiam się bardzo intensywnie, jak mogłoby wyglądać moje życie bez HIV. Mimo że nic w zasadzie się nie zmieniło to świadomość możliwości – bycia wytykanym, napiętnowanym sprawia że zamykam się w sobie. W swoim świecie zza szyb którego obserwuję świat śmieję się i płaczę. Przeżywam smutki i radości ale na swoj własny, prywatny i dosyć osobisty sposób. Boję się ostracyzmu społecznego. Dlatego zdecydowałem się wyjechać. Zostawić córkę i zacząć budować nowe życie z dala od miejsca w którym chyba nie ma dla mnie miejsca.
W myśl zasady im dalej tym lepiej mam nadzieję znaleźć ukojenie na bolączki mojej duszy i odpowiedzi na pytania które często sobie zadaję. Trudno będzie zostawić za sobą dużą część życia któe jest tak bardzo moje. Tak bardzo doświadczone i zarazem w pewnym sensie spełnione. Gdyby ludzie wierzyli że marzenia się spełniają, całkiem inaczej wyglądałby świat. Byłby bardziej kolorowy. Bardziej szczęśliwy i życie byłoby prostsze. Mimo że moje marzenia się wciąż spełniają, nie jest łatwo. Może gdybym wierzył bardziej i mocniej nie miałbym takich rozterek ciążących mi na sercu i duszy. Pewnego dnia mam nadzieję odnaleźć to czego szukam. I choć moje wewnętrzne przekonanie mówi mi że taki dzień jest na wyciągnięcie ręki wiem że gdy to się stanie, nic już nie będzie takie same. Odliczanie pierwszego dnia.

Poprosiłem moją córeczkę o chwilę rozmowy. Poinformowałem Ją, że niedługo wyjeżdżam i niestety nie będzie mnie przez dłuższy czas. Powiedziała dobrze, rozumiem i wzruszając ramionami zabrała się za porcję lodów. Wyglądało to jak pożegnanie i to chyba bardziej mi się zrobiło smutno niż jej. Wiem że do wyjazdu pozostało jeszcze kilka dni jednak już muszę zacząć się pakować by zdążyć na czas. Zatem widok walizek i toreb wyciągniętych na środek mówiłoby samo przez się. Wolałem oszczędzić rozczarowania i bolesnych pytań.
Po dzisiejszej rozmowie z B. czuję się podbudowany. Wstąpiła we mnie pewność siebie, jednak mimo tych wszystkich zabiegów czuję pewien niedosyt. Czegoś mi jeszcze brakuje. Próbu poskładania wszystkiego w jedną całość zajmą mi jeszcze trochę czasu. Dopiero teraz dochodzą do mnie pewne informacje i fakty które wyparłem ze swojej świadomości by zagłuszyć ból rzekomej niesprawiedliwości losu i tego co mi zesłał. Nie czuję się ofiarą. Nie wiem czy to wszystko jest fair względem mnie. Nie chcę szukać odpowiedzi na pytania których sensu wciąż nie jestem w stanie pojąć. Przede mną droga na której czeka mnie wiele zaskakujących niespodzianek, które zmienią moje życie na bardziej radosne. Obawiam się jednego, że nie będę umiał skorzystać ze szczęścia, które ześle mi los.

Przemogłem się wreszcie i wyciągnąłem choinkę z komórki. Narzuciłem światełka, córeczka popowieszała bombki. Przesunąłem pod okno. Niech stoi. Przynajmniej jakiś ogólny klimat świat się wytworzy.
Wciąż dochodzę do siebie po chorobie. Już sobie wyobrażam życzenia składane w wigilię. Dużo zdrowia. W moim przypadku powinno być: dużo CD4 Ci życzę. Albo inaczej: uzdrowienia życzę. Gdy o tym myślę w duchu się śmieję widząc, ile energii kosztuje to ludzi by nie wyrwało im się: jaki Ty biedny jesteś. Przykro mi. No a tak ładnie się zapowiadało Twoje życie. Chwilami mam wrażenie, że albo oni chcą odebrać mi życie albo chcą to zrobić za mnie. Nie zamierzam umierać przynajmniej narazie. Mam ochotę na uszka z barszczem i tego chcę dożyć. A potem będę się martwił co dalej. Czuję się zaszufladkowany. To i to wolno, tego i tamtego nie wolno. Są chwile, w których zastanawiam się ile rozumku trzeba w głowie mieć, by tak popisywać się swoją niewiedzą.
Poznaję coraz to więcej osób, które chciały by pójść ze mną do łóżka. Preferuję trójkąty. Partner/ partnerka prezerwatywa i Ja. Gdy mówię że jestem pozytywny, w odpowiedzi słyszę: a od czego mamy kondom? Wtedy czuję się bardziej zestresowany i przerażony niż osoba która jest negatywna.
W metrze oglądam się za kobietami – a niektóre odwzajemniają moje prowokacyjne spojrzenia. Idąc na zakupy przyglądam się mężczyznom którym dyskretnie posyłam uśmiech. Muszę się kontrolować, by nie poderwać żonatego, lub nie wejść w romans z mężatką. Biseksualizm ma swoje zalety ale i również jest wiele rzeczy o których trzeba pamiętać. Reguły, których nie można nigdy złamać i granic których nigdy ale to przenigdy nie można przekroczyć.

NIEDOSTATEK

1 komentarz

Powoli wracam do zdrowia. Nadal chwilami mam stan podgorączkowy ale sporadycznie się to staje więc nie narzekam. Do problemów z gardłem doszedł problem jakiegoś zapalenia oczu. Chwilami bolą mnie dosyć mocno, co staje się dosyć uciążliwe.
Mam uczucie, jakbym rozsypał się na części. Jakbym na nowo musiał poskładać w jedną całość. Najdziwniejsze jest to, że nie za bardzo chcę to zrobić. Wzrasta we mnie pewność siebie dotycząca wyrażanych opinii czy decyzji, które dotyczą mnie. Które w dużej mierze są mną. Świadomość wyrażania wprost tego co chcę i tego czego pragnę daje mi poczucie spełnienia choć zarazem doświadczam uczucia niedostatku. Tęskniąc za czymś gdzie wiem, że gdybym to dostał i tak bym nie wziął wprowadza zamęt. Dzisiaj odpowiedzią na to jest moje nosicielstwo. Uważam je za niechciany dar. I choć wiem że nie jestem w stanie niczego już zmienić, odpuszczam sobie wiele rzeczy. Jedną z nich jest prawo do bycia szczęśliwym. Gdy pomyślę jak moje życie mogłoby wyglądać bez HIV pojawia mi się obraz mojego świata który i tak przed zakażeniem oznaczony był tabliczką: Katastrofa budowlana. Grozi zawaleniem.
Teraz, wygląda na to że mam okazję coś zmienić. Przeraża mnie trochę myśl, że zamienię wszystko w pył i że przeminie to wszystko z wiatrem tak, jak tego pragnę.

EGZYSTENCJA

1 komentarz

Gorączka spada do poziomu normy, nieznacznie wybijając się z niej w ciągu dnia.
W ciągu ostatnich dwóch dni spałem zaledwie 3 godziny. Nie mogę zasnąć. Miewam czarne myśli. O tym całym zakichanym przeziębieniu, wiremii, poziomie komórek CD4 i o tym co dalej. Gdy zamykam oczy widzę siebie wiszącego na gałęzi drzewa albo leżącego martwo na łóżku. Nie przeraża mnie śmierć. Nie boję się umierania. Obawiam się jednego, by nie stało się to moim nowym sposobem na życie. Hobby które absorbuje na tyle, że oddałbym siebie, swoje ciało i duszę bez reszty. Zabawnym byłoby któregoś dnia się obudzić i stwierdzić że nie żyję.


  • RSS