new-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

LICZBY

Brak komentarzy

Przyszły wyniki. Poziom wirusa się obniżył i połowę. Liczba komórek CD4 też spadła. O ponad 200. Nadal mieszczę się w granicy normy ale nie ukrywam, że ruszyło mnie to bardzo. Przepłakane 2 dni sprawiły iż wyglądam jak zombie. Czasami żałuję, że nie mogę cofnąć czasu. Może było by lepiej, inaczej.

PRACA

Brak komentarzy

Nowa praca dostarcza mi dużo emocji. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że ludzie pytają mnie o takie rzeczy którymi normalnie nikt się nie interesuje.
Szkolenie dzień pierwszy: tu jest to, to i tamto. Tym się nie przejmuj bo i tak o to nigdy nikt nie pyta.
Godzinę później: czy ma Pan to i tamto? Musiałem nadrobić to miną i przeprosiłem wykręcając się pójściem po kolegę który zna się lepiej. Chwilę później wszyscy się śmiali, że miałem szczęściei że od teraz wszystko będzie już prostrze. Zobaczymy. Dziś mam wolne. Załatwianie spraw i zakupy. Od jutra maraton. Trochę mnie przeraża to co będzie się działo ale myślę, że dam radę. Daję z HIV to i dam w pracy. Praca nie wirus – nie zabije.

Teoretycznie nic się nie stało. Praktycznie bardzo wiele. Zmienia się wszystko dookoła. Pojawiają się realne szanse zatrudnienia. Im bliżej tym większy odczuwam niepokój. Znowu mam problemy ze snem. Albo nie mogę zasnąć albo śpię za długo. I tak każdego dnia. Dziwnym trafem uchodzi ze mnie optymizm i względne zadowolenie ze wszystkiego co mnie otacza. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że sam już nie wiem czego chcę. Sex jakoś mnie nie pociąga a wyjście na spotkanie nie ciesze. Zawieszenie w próżni na całego. Oliwy do ognia dolewa fakt, że jutro znowu ma spaść śnieg. A było już tak ciepło.

Spotkanie z A i B pozwoliło na chwilę zapomnieć o problemach i ogólnie niezbyt dobrym samopoczuciu. Lampka wina wprawiła w ogólne zawirowanie umysłu a nogi na jakiś czas odmówiły posłuszeństwa. Śmiech dobrze mi zrobił. Zbieram siły przed kolejnym tygodniem. Szykują się rozmowy opracę. Mam nadzieję dostać jedną tak szybko jak to możliwe. Nie powiem że męczy mnie siedzenie w domu ale fundusz wakacyjno – bezrobotny topi się jak kostka lodu. Odpoczynek odpoczynkiem ale tęskni mi się za pracą. 


  • RSS