Niedługo kolejne badania. Mam bardzo ambiwalentny stosunek do nich.
Jakoś to będzie – króluje myśl w mojej głowie. Wynika to jednak
bardziej ze strachu niż rozsądku. A strach ma wielkie oczy. Próbując
zamknąć swoje, widzę nawet więcej niż bym chciał. Wpatrując się w swoje
oblicze w lustrze widzę już nie tego samego Adriana. Coś się we mnie
zmienia. Czasami mam wrażenie, że wirus zżerając mnie od środka
przegryza się przez skórę i mówi: zobacz, to ja mam władzę nad twoim
organizmem.
I to mnie przeraża.