new-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

BADAŃ CZĘŚĆ X

Brak komentarzy

Poznawanie nowych ludzi stało się już rutyną. Zamiast cieszyć wywołuje uczucie obojętności. Oprócz tego dodatkowym czynnikiem zakłócającym spokój jest katar i w konsekwencji drobne problemy z oddychaniem. Niewystarczający poziom odpoczynku i stres stawiają kropkę nad i.
Odwiedziłem lekarza. W progu zapytał mnie o rodzaj usługi. Lux czy zwykła? – zapytał. Odparłem że lux. Po chwili pielęgniarka przyszła z 12 probówkami i powiedziała że zaczniemy mieszać koktail. Szczerze mówiąc rozbawiło mnie to stwierdzenie. Wystawiłem ramię i powiedziałem pij ile wlezie. Na zdrowie. Pielęgniarka uśmiechnęła się żachnęła śmiechem. Wie pan co? Ale ma pan poczucie humoru. Wie pani co? – zapytałem, gdybym tak dbał o to co zjem na obiad i deser łącznie z przystawkami jak tutaj przy badaniu, to bym ważył co najmniej 100kg. Szczerze mówiąc, do końca badań śmiechu nie było końca. Czułem się jakbym uciekał przed samym sobą.

KROPKA

Brak komentarzy

Wszystko ma swoje dobre strony. Sznur też.

ROCZNICA

2 komentarzy

Mijają właśnie dwa lata odkąd zostałem zarażony wirusem HIV. Uświadomiłem to sobie podczas wczorajszej rozmowy ze znajomym. Rozmawialiśmy o rocznicach i ogólnie przykrych wydarzeniach i nagle przypomniało mi się że dwa lata temu w październiku… Hmm nie radzę sobie. Niby uśmiecham się do siebie twierdząc że jest dobrze ale wcale tak nie jest. Smutek, żal i wściekłość na cały świat i do samego siebie. Pragnienie śmierci bardziej zabójcze od samego wirusa. Zaczynam na nowo się bać momentu w którym będę musiał zacząć brać leki. Wolę umrzeć niż łykać tabletki. Wsparcie które dostawałem ostatnimi czasy odeszło. Mężczyzna również. Na powrót przestało mnie cieszyć wiele z tego co się wydarza i staje jak również i to co może nadejść. Chciałbym by można było umrzeć na zawołanie. Na własne życzenie. Podejrzewam że już dawno bym to zrobił. Wpadłem w dołek z którego widzę jedynie gwiazdy. Wyciagając dłonie iluzorycznie dotykam nieba. Aż chciałoby się dotknąć sklepienia niebieskiego, oświetlonego srebrzystym blaskiem księżyca. Jakkolwiek by nie patrzeć niebo zawsze jest takie samo. Zmienia się kąt widzenia ale pragnienie wciąż to samo. Umrzeć i dotknąć gwiazd.

OTWARTE RANY

Brak komentarzy

Ogarnęła mnie beznadziejna rozpacz. Tęsknota i pustka rozdzierająca moje wnętrze będące podstawą mojego „ja”. Zrujnowane emocje skorodowane przez łzy nie pozwalają ranom się zabliźnić. Wszystko to wygląda niczym sypanie soli na obnażone ze skóry ciało. Szyderczy śmiech i błaganie o koniec. Wiara że to wszystko jednak ma jakiś głębszy sens legła w gruzach po otwarciu oczu. Rzeczywistość przestaje być tak różowa jak była. I wciąż ta sama myśl. Stygmatyzacja tego co jest we mnie.

NIEMOC

Brak komentarzy

Pętla na szyi nie chciała się zacisnąć. Moje stopy wciąż dotykały podłogi a po policzkach spływały łzy.

ANTYBIOTYK

Brak komentarzy

Od soboty choruję. Jestem na antybiotykach. Choruję z miłości a na to nie ma lekarstwa. Moja poduszka mokra od łez a łóżko wciąż powtarza wypowiadane przeze mnie: dlaczego? Chciałbym wierzyć że to tylko zły sen.

LENIWY DZIEŃ

Brak komentarzy

Wczoraj około 22:00 wieczorem głowa opadała mi na klawiaturę komputera. Zmęczony postanowiłem wziąć szybki prysznic i jak najszybciej znaleźć się w łóżku. Sam. Budząc się kilka razy w nocy odkryłem że dopada mnie przeziębienie. Budząc się zwykle około 7 rano tym razem postanowiłem nie wstawać. Zaprotestowałem i powiedziałem do siebie: filiżanka gorącej kawy i płatki na śniadanie w zupełności mi wystarczą. Dodatkowo by się wzmocnić pokroiłem banana i przystąpiłem do konsumpcji. Po niecałej godzinie poczułem narastające zimno i ponownie zanurzyłem się pod ciepłą kołdrą. Czuję się źle. Bezsilny i bezradny. Może poczuję się lepiej. Wkrótce.

PEP

1 komentarz

Wizyta w klinice nakręciła mnie do tego stopnia że na pytanie czy jest jeszcze coś o co chciałbym zapytać stwierdziłem że tak, czy mogę otrzymać kilka opakowań kondomów? Terapeutka wręcz zawyła z radości i powiedziała że da mi taki zapas różnych „gumek” i lubrykatów jakie tylko ma. Po chwili wróciła dużą papierową torbą i powiedziała: trzymaj. To dla ciebie i twojego mężczyzny. Jeśli będziecie mieli jakieś pytania lub zapotrzebowania, nie krępujcie się. Nawet dam wam zestaw PEP na wypadek gdyby pękł kondom. Podziękowałem. I wyszedłem zadowolony. W domu ku mojemu zaskoczeniu znalazłem prawie 30 prezerwatyw różnego smaku i materiału wyrobienia oraz kilka różnych nawilżaczy. Śmiechu nie było końca. W pewnym momencie zapytałem się sam siebie kiedy my to wszystko zużyjemy. Coś mi się wydaje że przynajmniej jedna lub dwie już w niedługim czasie. Za kilkadziesiąt godzin. Odliczanie wydłuża się w nieskończoność. Wiem jednak że warto.


  • RSS