new-life blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2010

Samopoczucie jak na razie w normie. Sam nie wiem dlaczego napisałem ‚na razie’. Może powinienem napisać wciąż. W każdym bądź razie łykam ziołowe tabletki na wzmocnienie układu odpornościowego. Czuję się dobrze. Owe tabletki podnoszą również libido. Jak miło by było wreszcie spożytkować tą energię. Miło by było ale nie ma z kim.

GRA

Brak komentarzy

Wszystko zaczęło się od kichania ponad miesiąc temu. I tak zostało do teraz. W pracy pytają się czy wszystko u mnie dobrze. Uśmiecham się szczerząc zęby jak w jakiejś reklamie pasty do zębów i w iście amerykańskim stylu dodaje: jasne. Wszystko u mnie dobrze. A co u ciebie?

Obrzydliwe kłamstwo za kłamstwem przed którym się nie ucieknie. Sztuczny uśmiech na twarzy i gra, której zasadom trzeba się podporządkować by nie wypaść z kolejki i gry. Postanowiłem nie brać lekarstw. Odkładam decyzję w czasie. Muszę to wszystko ogarnąć. Poprosić o kolejne badania. Wierzę że moje niezbyt dobre wyniki to tylko pomyłka.

SIŁA

Brak komentarzy

Od rana robię pranie. A miało być inaczej. Prace domowe to raczej wewnętrzna potrzeba odreagowania stresów niż rzeczywista potrzeba przywrócenia porządku w domu. 

Gotowanie zajęło mi większą część dnia. Znajomi twierdzą że bez jedzenia nie da się żyć i żeby organizm miał dużo siły by walczyć z wirusem musi mieć energię. Zatem gotuję i jadam. Staram się jak najlepiej. Szkoda tylko że nie znajduje to odzwierciedlenia w moich wynikach krwi.

Na przekór wszystkim nie biorę lekarstw. Nie jestem jeszcze na to gotowy. Z pewnością nie obejdzie się bez lęku i strachu przed kolejną wizytą u lekarza. Moje ciało moja decyzja. Chcę być świadomy podjętej decyzji i wszystkich konsekwencji jakie ona niesie za sobą. Czasami zapominam jak można się cieszyć życiem podczas, gdy ludzka ignorancja i przekonanie o własnej słuszności narzuca mi monopol na życie. Śmieszne to i żałosne gdy ludzie oceniają mnie przez pryzmat swoich niedoskonałości zamiast szanować to, co chcę przekazać. To jak walka z wiatrakami. Czasami warto się poddać i odejść niż tracić energię, wiarę i nadzieję na coś co zamiast tworzyć – niszczy. Zamiast rozświetlać – gasi. I zamiast dyskutować – milczy. Łatwo jest wpaść w spiralę destrukcji w którą raz po raz wciąga się kolejne osoby. Świat jest tak urządzony że daje wybór. A w życiu już tak jest, że nie można mieć wszystkiego.

ZŁOŚĆ

1 komentarz

Nieprzemyślane działania doprowadzają mnie do stanu w którym im więcej myślę nad HIV tym więcej mam wątpliwości. Jednak co do jednego jestem pewien: że umrę. Ogromne to pocieszenie w chwili gdy mam już zapas leków od lekarza które teoretycznie powinienem zacząć brać na dniach a w najgorszym wypadku tygodniach. Nie jestem na to jeszcze gotowy. Wzbraniam się ile tylko mi starcza sił w danym dniu. Czasami bardziej, czasami mniej. Wszystko ma jednak swój kres. Kiedyś rozmawiałem z osobą bardzo wierzącą. Powiedziała mi wówczas że należy wierzyć, że Bóg nie chce bym cierpiał. A ja mam ochotę wrzeszczeć ile sił w gardle i powietrza w płucach: skoro nie chcesz bym cierpiał to dlaczego zsyłasz mi cierpienie? Jestem na ciebie zły. Mam żal tyle pytań dlaczego? Doświadczasz mnie tak, jakbyś chciał bym został świętym. Nie jestem świętym i nigdy nim nie będę. A jeśli świętość przejawia się w tym co robię, to chcę żyć bez bólu i cierpienia. W przeciwnym razie, wolę nie żyć wcale.


  • RSS