Jak ten czas szybko leci. Niedawno był styczeń a teraz niemalże już połowa roku. No cóż zbliża się maj i miesiąc zakochanych. Nie lubię tego ani określenia ani też całej tej euforii. Wszyscy starają się być mili dla siebie a zakochani maślanią swoje oczy do siebie w nadzieji że będą ze sobą na zawsze. Na zawsze prawdopodobnie we mnie będzie wirus. Miłość aż po grób. Jak dobrze że wziąłem już tabletko. niedługo zmorzy mnie sen i odpłynę daleko śniąc… Aż sam się sobie dziwię jak mogłem o tym pomyśleć. A raczej o osobie.