Po ostatnich badaniach nie mam szczególnego powodu do radości. Nie powiem że jest źle, aczkolwiek nie jest też rewelacyjnie. Minęło ledwie ponad rok odkąd jestem na lekach antyretrowirusowych i już mam dość. Nawet się zastanawiam, czy nie przestać ich brać. Jestem zmęczony całą tą sytuacją. Spotkałem się w poradni HIV z wieloma opiniami, że mając hiv można „normalnie” żyć, że to choroba przewlekła. Nikt jednak nie mówi tego, co jest małym drukiem pod całym tym monologiem, że nic nie jest już takie samo. Ma się świadomość bycia innym. Osoby którym się ufało i którzy deklarowali się być twoimi przyjaciółmi nagle cię opuszczają twierdząc, że to oni się zmienili a nie sytacja w której ty się znajdujesz. I wiesz, cokolwiek zostanie powiedziane będzie podszyte panicznym strachem przed tobą i przed tym, co zjada ciebie od środka. Zaczynasz wtedy ufać sobie i tylko sobie. Bo gdy zdradzisz, zdradzisz tylko siebie i to właśnie tylko na tobie będzie spoczywała odpowiedzialność zdrady. Winienie siebie nie przerodzi się w gorzkie uczucie niesmaku i pustki rozprzestrzeniającej się na całe twoje życie.