W pracy ciągłe rozmowy o dietach. Kiedy tylko próbuję się włączyć w pracowe życie towarzyskie natychmiast wszystkie kobiety spoglądają na mnie jakbym był szewczykiem dratewką i miał zaraz im podać dużego pieczonego prosiaka nafaszerowanego siarką. I tylko krótki komentarz- ty nie masz co tu się odzywać. Wyglądasz jakby cię w ogóle nie było więc siedź cicho. W sumie dbam o linię. Ćwiczę regularnie, zdrowie mi dopisuje- tak myślę oraz samopoczucie podobnież. I po raz kolejny boję się zadzwonić do lekarza o wyniki. Odwaga to moje drugie imię pod warunkiem, że to nie ja jestem przedmiotem zainteresowania.