Nie wiem dlaczego szpital się tak uparł i co rusz wysyła mi zaproszenia na badania. Już chyba z pięć terminów mam zapisanych w kalendarzu i mam nadzieję, że to już stanowi wypełnienie rocznego limitu na 2014 rok.
Moje ostatnie wyniki nie brzmią zachwycająco, choć lekarz mówi że mój organizm radzi sobie całkiem dobrze z wirusem. Jestem świadomy tego co się dzieje z moim ciałem, dlatego niezbyt euforycznie podchodzę do optymistycznych wiadomości dotyczących mojego stanu zdrowia. Najważniejsze w dalszym ciągu jestem na tak zwanym chodzie i całkiem dobrze sobie radzę. A HIV? To nie wyrok śmierci. I uwielbiam siebie oszukiwać.