Zdecydowałem się na terapie by poukładać sobie wszystko to, co się zdarzyło w moim życiu od chwili diagnozy HIV. Doszedłem do miejsca w którym mam wrażenie że dławię się faktem bycia zarażonym i walczę z wielkim poczuciem winy (za to co mnie spotkało) którego doświadczałem w moim ostatnim związku. Moja ostatnia druga połowa (myślałem że takową miałem) pokazała mi jak można mnie nienawidzić tylko w dalszym ciągu nie wiem za co. Może za HIV? Sam nie wiem. Ludzie mówią że jeśli ich partner stanie się nosicielem HIV to w zasadzie niewiele się zmieni. Nic bardziej mylnego. Wszystko się zmienia. Twój partner nie chodzi spać razem z tobą tylko czeka aż zaśniesz, by wtedy się wślizgnąć do łóżka bo ryzyko że zaczniesz grę miłosną jest bliskie zeru. Przestaje ciebie przytulać i patrzy na ciebie z pogardą jednocześnie czyniąc zarzut, że to ty dopatrujesz się czegoś, czego nie ma.
A ty widzisz tylko pogardę. Uśmiechasz się do siebie mówiąc że pewnie ma zły dzień. Że jutro wszystko będzie inaczej. Okłamujesz się i tkwisz w czymś co jest manipulacją twojej miłości która wie, że dzięki temu nię będzie musiała się z tobą kochać, przytulać i obdarowywać pocałunkami na dobranoc.