new-life blog

Twój nowy blog

LEPSZE

Brak komentarzy

Przeziębienie minęło. W zeszłym tygodniu wypełznąłem na świeże powietrze troche posmażyć się na plaży. No i oczywiście pogoda się pogorszyła i przemarznąłem na kość. Dzisiaj wygląda na to, że słoneczko też bedzie trochę przygrzewać, jednak nie zdecyduję się na opalanie. Może za dwa dni.
Jak narazie humor i nastrój mi dopisują. W pracy chwalą. Aż żal przyznć: żyć nie umierać. Wiem jednak, że wszystko kiedyś musi się skończyć więc staram się tym tak bardzo nie przejmować. Jest dobrze i chciałbym aby tak pozostało przez bardzo długo. Uśmiecham się.

PLAŻOWANIE

2 komentarzy

Z jednego przeziębienia w uczucie pojawiającego się drugiego. Wczoraj zmarzłem na kość. Wróciłem do domu i natychmiast wziąłem gorący prysznic, natarłem się Vick vapo rub i położyłem się do łóżeczka. Po dwóch godzinach musiałem wstać i przygotować się do pracy. Po pracy znowu zmarzłem. Poszedłem na kolację na stołówkę i znowu przemarzłem bo ktoś pootwierał drzwi i okna by przewietrzyć dym, wydobywający się z kuchni. Potem powrót do ‚domu’ i znowu prysznic, nacieranie się Vickiem i łóżeczko.
Dopiero teraz, dociera do mnie to wszystko. Wszystko o śmierci i umieraniu. Popłakuje sobie przez sen, pod prysznicem, w łazience i gdy jestem sam. Staram się jakoś oczyścić z negatywnych myśli. Czasami jednak jakoś mi to nie wychodzi. Boję się że nagle, pewnego dnia mnie zabraknie. Wiem, że to niczego już w moim życiu nie zmieni ale jednak strach i obawa się pojawiają. Chciałbym wiedzieć co dalej.

Dopadło mnie przeziębienie. Kuruję się ibuprofenem i wcieram w siebie Vickvapo rub. Pomaga. Dodatkowo witaminy i pastylka rutinoscorbinu. Przytyłem. Zaokrąglam się na twarzy. No tak. Seksu już nie uprawiam, więc nie spalam tłuszczu. Boję się, by nie była to zapowiedź nadchodzącego końca. Wiem że jak ludzie w chorobie nagle tyją, to potem nagle też umierają. Przeraża mnie koniec.

NOWY

2 komentarzy
2008

Dopadł mnie ból głowy. Coś w rodzaju lekkiej gorączki. Wpadłem w panikę, że mój organizm może sobie nie poradzić z przeziębieniem. Jednak okazało się że był to ból migrenowy. Odetchnąłem z ulgą. Powoli szykuję się do sylwestra. W pracy organizują imprezę. Pójdę popatrzyć i postaram się odprężyć. Teraz tego potrzebuję. I spokoju. Muszę poskładać swoje myśli.

COŚ

Brak komentarzy

W mojej pracy chyba się wściekli. Od kilku dni puszczają piosenki zespołu Queen. Brak słów, by skomentować to, co właśnie czuje. On umarł mimo, że miał pieniądze, za które mógł kupić leki. Na szczęście, Ja ich nie potrzebuje. Mam nadzieję, że wkrótce wynajdą lekarstwo.

BYĆ

1 komentarz

Dzisiaj dopadł mnie taki ból głowy a pzy tym nagłe skoki temperatury i myślałem, że zaczyna się jakaś infekcja. Na szczęście to tylko ból głowy i zwykły paracetamol pomógł. Staram się nie myśleć o najgorszym, ale czasami jest to silniejsze ode mnie. Cieszę się jednak, że mam wsparcie w G. Kilka dni temu, po raz pierwszy od czasu gdy dowiedziałem się że jestem pozytywny – staraliśmy się uprawiać sex. Wyszło jak wyszło – nie najlepiej. Wciąż odczuwam ogromny strach i dyskomfort psychiczny. Nadal nie mogę uwierzyć i przyswoić sobie wiadomości która wywarła na mnie ogromne piętno.
A na święta zamiast kolorowych i górnolotnych życzeń, po prostu jedno – żeby być zdrowym.

SPOKÓJ

Brak komentarzy

Zbliżają się święta. Pewnie przejdą jakoś bez emocjonalnie. Nadal przyglądam się sobie w lustrze, i jakoś nadal nie dopuszczam tej wiadomości do siebie. Spoglądam na ludzi w pracy i zastanawiam się, jak oni egzystują. Czy dręczą ich podobne problemy, czy ktoreś z nich też jest nosicielem wirusa HIV? Nie wiem.
Praca pomaga mi się zrelaksować. Zapominam o swoich problemach, choć patrząc w przyszłość, będzie mi tego brakować. I choć wie, że będąc HIV pozytywnym nie trzeba od razu zachorować na AIDS, to jednak pewne wymogi świadectwa zdrowia w mojej firmie nie dopuszczą mnie do dalszej pracy. Czasami czuję się, jakby wiele rzeczy na tym świecie było nie fair.
Narazie odczuwam spokój.

Radość nie trwa zbyt długo, a to wszystko dzięki niewyspaniu. Gdy jestem zmęczony, natychmiast siada mi nastrój. Płakałem.
Zaczynam odczuwać strach… co dalej. Boje się, że coś przegapię. Że nie zdążę w porę do lekarza. Chyba jednak najbardziej boję się, że umrę. Nie boję się śmierci ani umierania. Boję się tego, że mnie zabraknie. Lubię być w akcji. Lubię jak coś się dzieje. Lubię ludzi, przyrodę, zwierzęta. Kocham siebie. Ale gdzieś coś się wytraciło. Jakby przespało moment, w którym walczy ciało. Boję się poddania.

DOBRE WIEŚCI

1 komentarz

W tej całej tej sytuacji, wyniki badań wyszły dobrze. Komórki CD4 są na bardzo wysokim poziomie, a ilość wirusa na dosyć niskim. Prognozuje to bardzo dobrze. Jedyne co muszę zrobić, to dbać o siebie i kontrolować parametry komórek CD4 i ilość wiremii. Wgląda na to, że długo pożyję, z czego bardzo się cieszę.


  • RSS