new-life blog

Twój nowy blog

PRZYCZYNA

Brak komentarzy

Niewiele się zmieniło. Podreperowałem zdrowie to kilka dni temu znowu się zaczęło. Może to wiek, a może jakaś infekcja a może to i skutki uboczne leków. Nie wiem tego i chciałbym się skupić na odzyskiwaniu sił zamiast na analizowaniu przyczyny. Zbyt wiele sie teraz dzieje w moim życiu, bym jeszcze skupiał się na przyczynach mojego samopoczucia. Uspokaja mnie fakt, że teraz co miesiąc jestem na badaniach i to uspokaja mnie do tego stopnia, że jednak jestem pod kontrolą lekarzy.

Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy moje zdrowie podupadło na tyle, że prawie miesiąc musiałem być na zwolnieniu lekarskim. Ruszenie ręka lub nogą było prawie niemożliwe i przysporzyło mi nie lada strachu co dalej. Na szczęście dochodze już do siebie i oprócz zwykłych dolegliwości nic więcej mi już nie dolega. Moje nawyki żywieniowe też w zasadzie nie różnią się od poprzednich zatem podejrzewam, że wszystko jest w normie. Chociaż nie zakładam niczego, w dalszym ciągu mam nadzieję, że wszystko dalej dobrze będzie się układać. To taka cicha wiara w to że wszystko będzie dobrze.

Przez ostatnie 3 tygodnie walczę o swoje zdrowie które mocno podupadło. I tylko tyle.

OPTYMIZM

Brak komentarzy

Obecnie w kwestii zdrowia niewiele się zmieniło, no może po za tym że dopadło mnie przeziębienie. Ot kilkudniowa gorączka i ogólne rozbicie. Jeszcze walczę z kaszlem ale ostatnie wyniki napawają optymizmem. Chyba że coś nieprzewidywalnego się zdarzy choć nie planuję niczego.

LEKI

Brak komentarzy

Moje zdrowie niczym akrobata skacze do góry i w dół. Czasami trudno mi złapać równowagę i z tego powodu mam wyznaczoną wizytę u mojego lekarza by zbadał, czy przypadkiem leki nie zaczynają dawać o sobie znać w postaci skutków niepożądanych.

Chciałbym, by życie było łatwiejsze. Jestem już zmęczony ciągłym ukrywaniem.

To już kolejny miesiąc na antybiotykach i dziesiątkach tabletek przeciwbólowych. Czuję się coraz bardziej zmęczony. Na dodatek dochodzi zmęczenie psychiczne i ogólne rozbicie. Zastanawiam się ile jeszcze. Ile jeszcze zniosę.

Początek roku przyniósł huśtawkę emocjonalą jak również serie antybiotyków gdyż mój organizm odmówił mi posłuszeństwa. Tabletki i wkłucia uświadomiły mi, że z każdym kolejnym kryzesem może być właśnie tak, jak tego doświadczam w tym miesiącu. Początek roku, początek nowego, początek zadawania sobie niezliczonych pytań o to co dalej. W trudnym momencie zacząłem uciekać w pracę. Jednak już w pracy zaczynają coś podejrzewać że coś jest ze mna nie tak, ponieważ nie wyglądam najlepiej.
W nocy nie mogę zasnąć. Często boli mnie głowa. Lekarz skierował mnie do neurologa i na tomografię. Spojrzał również na wyniki wątroby i z jego twarzy wyczytać możnaby było wiele, i to wiele nie oznaczało nic dobrego. Powiedział, że trzeba monitorować. Pojawiły się jakieś zgrubienia, guzki i że jak na razie nie ma się czym przejmować jednak wiem, że z każdym rokiem będzie podobnie. Raz szybciej, raz wolniej ale będzie. Może i się z tym pogodziłem ale nie stawiłem czoła temu, co się wydarzyło kilka lat temu. Nie jestem jeszcze gotowy, choć niedawno coś we mnie pękło. Czuję, że coś się zaczeło rozlewać po ciele i duszy. Ból, smutek, żal, niepewność ale nie strach. Nie boję się końca. Bardziej przeraża mnie życie w ciągle pogarszającym się zdrowiu niż tym, że kiedyś i tak wszyscy skończymy tak samo.

SEN

Brak komentarzy

W pracy co druga osoba chodzi zakatarzona i oficjalnie przyznajaca się do przeziębienia. Mam nadzieję że się obronie i nie skończę w łóżku z gorączką przy takim zmasowanym chorobowym atakiem. Teoretycznie moje wyniki wydają się być w normie jednak jest kilka parametrów, które muszą być monitorowane co trzy miesiące aby mieć pewność, że nie przerodzi się to w nic poważnego. W chwili obecnej bardziej mnie przygniata stres niż cokolwiek innego. Chciałbym by pewne sprawy się w końcu wyklarowały i zdjęły ze mnie ciężar niepotrzebnych zmartwień.
W pracy moja szefowa flirtuje ze mną dosyć ostro i to nie tylko werbalnie ale również fizycznie. A to mnie uszczypnie w pośladek, albo się przytuli albo ni z tego ni z owego da mi buzi prosto w usta gdy wychodzi z pracy. Nie czuję się zbyt komfortowo na myśl że gdyby się dowiedziała o moim statusie, to by zapewne wkładała kombinezon zanim by się do mnie zbliżyła na korytarzu a może to tylko mój najgorszy sen. Wolę śnić o czymś o wiele bardziej radosnym niż o kolejnym zmartwieniu.

Większych problemów zdrowotnych w tym miesiącu jakby nie było. Może jest to wynik szcepionki na grypę która roztoczyłą nade mną parasol ochronny przed wirusami. Cieszy mnie ten fakt ponieważ nie mam zbyt wiele czasu na chorowanie. I najważniejsze że jedno zmartwienie mniej z glowy i cieżaru z moich barków.


  • RSS